LINKI

Koło Przyjaciół Bruno Gröninga
Maria Sobolewska

ARCHIWUM

2018
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień



design by gingery


Darmowe szablony
Blogers.pl

 Subscribe in a reader

Trzy slowa do Ojca Prowadzącego...


01.04.2008 :: 16:13 Komentuj (2)

Witam. Weny brak, bo wkurwu za dużo. Chciałbym się podzielić z wami pewnym pięknym cytatem. :)

Na wszechmocnej Wikipedii, na stronie dyskusji do artykułu (hasła) "Magia", zawrzało ostro. "Naukowy" światek domaga się ograniczenia mistyczno-okultystyznych konotacji w definicji magii, grożąc bannerem, który mówi o tym, ze artykuł jest niezgodny z zasadą neutralności. Znamy to, znamy, nieważne zresztą (vide: artykuł o czakrach, w którym ktoś czepia się, że wiedza o czakrach jest nieweryfikowalna).

Człowiek pewien mówił (jakże słusznie), że pojęcie "magia" jest dla każdego czym innym, a więc trudno zdefiniować je jednoznacznie. Tak jest w istocie: są definicje naukowe, np. Frazerowska, są też pojęcia magii jako systemu ezoterycznego, albo jako zwykłej pracy nad sobą. Ale w opozycji do niego, jakiś zatwardziały wikipedysta napisał mu coś, dzięki czemu teraz kamień spadł mi z serca i pięć kilo lżej. Dowiedziałem się, o co chodzi naprawdę w idei Wikipedii. Oto cytat:

My tworzymy encyklopedię, obraz obowiązującej wiedzy - nie ma być to prawdziwa, ale taka, jaka jest przyjęta w większości za prawdziwą.

A więc tak, drodzy panowie! Obraz OBOWIĄZUJĄCEJ wiedzy! Jeśli 60% społeczeństwa uważa, że nie należy przechodzić pod drabiną w piątek 13-go, znaczy to mniej więcej tyle, że przesądy są prawdziwe. A jeśli statystyczny polak jest (podobnież) chrześcijaninem, znaczy to, że chrześcijaństwo to jest jedyna słuszna droga do zbawienia. Czy tak? :)

No, to przynajmniej coś mnie oświeciło. Kiedyś chciałem reformować tego potwora, ale teraz moge mieć go głęboko w d... uszy. :)

Bo czy muszę dodawać, że wiedza "obowiązująca" to oczywiście taka, która zgadza się nie tylko z rzetelnymi badaniami naukowymi, ale także z koncepcjami Małych Kaziów, którzy siedząc przy papierkach w bezsenną noc, wyobrażają sobie jakieś teoryjki, a następnie autorytarnie ogłaszają je jako prawdziwe? A może "obowiązujące" jest każde z odkryć, których dokonali anonimowi naukowcy, o których tak dużo mówi się w teleekspresie? :)

Czasem to się jednak zastanawiam, po cholerę komu ta encyklopedia, skoro i tak żeby przyjrzeć się jakiemus zjawisku lepiej, trzeba poszukać o nim innych źródeł, innych spojrzeń na nie? Kiedyś myślałem, że Wiki ma być kompendium wiedzy wszelakiej i różnych na nią punktów widzenia - w odróżnieniu od encyklopedii papierowych.

No ale wczoraj dowiedziałem się, że Wiki to obraz wiedzy, która obowiązuje. No comments...