LINKI

Koło Przyjaciół Bruno Gröninga
Maria Sobolewska

ARCHIWUM

2018
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień



design by gingery


Darmowe szablony
Blogers.pl

 Subscribe in a reader

Smutno mi, Boże...


24.06.2008 :: 10:45 Komentuj (5)

Szmaragdowa Tablica mówi:

To jest prawdą, całą prawdą, na pewno i bez kłamstwa:
To co jest na dole jest takie jak to co jest na górze; a to co jest na górze jest takie jak to co jest na dole. Poprzez to dokonują się wszelkie cuda.


A na ulubionym forum jakaś zawierucha, odchodzić chce ktoś, kto nie chce rozumieć, kto nie chce spojrzeć na świat przez inne okulary niż zwykle, zarzucając ludziom, że to oni właśnie patrzą przez okulary i myślą oczywiście źle.

W normalnych warunkach bym się wkurzał. Ale teraz jestem po prostu smutny. Cholernie smutny. Bo to nie ja mam problem ze zrozumieniem kogoś, lecz ten ktoś ze zrozumieniem mnie i całej reszty świata. Bo ktoś uważa, że jego system poglądów jest ostateczny, a jego wiedza na tyle pełna, by móc nią epatować i pouczać. Naprawdę, zwyczajnie by mnie to wkurzało, ale teraz tylko smuci.

I tak jak wszystkie rzeczy istnieją w Jednym i pochodzą od Jednego, które jest najwyższą Przyczyną, poprzez mediację Jednego, tak wszystkie rzeczy są zrodzone z Jednej Rzeczy przez adaptację.


Nie czuję tego. Wydaje się, że wszyscy ludzie pochodzą z jakichś innych planet. Że nie ma żadnego Jednego. Że najlepiej ogłosić wszechobecny relatywizm kulturowy i społeczny i się cieszyć. Odrzucić uniwersalizmy i strukturalizmy i mieć gdzieś.

Słońce jego ojcem, Księżyc matką;
Wiatr nosił go w swym łonie. Ziemia jest jego żywicielką i strażnikiem.
Jest Ojcem wszystkich rzeczy,
zawarta jest w nim wieczna Wola.


Ślepota? Zarozumiałość? Nie wydaje się, żeby ludzkość zbliżyła się do zrozumienia tych przedwiecznych prawd, które przecież, jak mowi Kybalion, są jedynie półprawdami. Bo półprawda stać się może prawdą tylko w połączeniu z człowiekiem.

Jego siła, jego moc pozostają całe, kiedy przemienia się w ziemię.
Ziemia musi zostać oddzielona od ognia, subtelne od gęstego, delikatnie z nieustającą uwagą.
Powstaje z ziemi i wznosi się ku niebu i z powrotem schodzi na ziemię; gromadzi w sobie siłę wszelkich rzeczy wyższych i niższych.


Oddzielanie nie polega na klasyfikowaniu. Nie polega na porządkowaniu. oddzielanie musi się dokonywac z nieustającą uwagą, bo w istocie jest tylko iluzją, w której zawiera się wielosć rzeczy. Tak to pojmuję. Ci, którzy klasyfikują i przypisują, oddzielają nieuważnie. Oddzielają rzeczy od ich istoty i pozwalają, by te stały się samodzielnymi bytami. Materia krąży.

Jeśli ktoś zarzuca mi "za dużo się koncentrujesz na zewnętrzności, a nie zaglądasz do wewnątrz", to nie wie o czym mówi. oddziela rzeczy od siebie, zupełnie jakby "zewnątrz" i "wewnątrz" były czymś innym. A przecież przeciwieństwa są tożsame, a skrajności się spotykają. Zdefiniuj mi zewnętrzność. zdefiniuj wewnętrzność. Bo ja na przykład nie umiem.

Poprzez poznanie tej rzeczy cała wspaniałość świata stanie się twoja a wszelka niejasność odejdzie od ciebie.
Jest to moc ponad moce, siła posiadająca siłę wszelkiej mocy, gdyż przezwycięży każdą subtelną rzecz i przeniknie każdą litą rzecz.


Nikt z nas nie jest doskonały w tej postaci, w jakiej istniejemy. To logiczne. Jeśli jestesmy tu po to, żeby się uczyć, to znaczy, że próbujemy dopiero odkryć tę doskonałość. Jesteśmy nią, ale trudno nam to zauważyć i właśnie tego uczymy się dostrzegać. Nawet jeśli byliśmy doskonali, to podjęliśmy decyzję o "uniedoskonaleniu się".

Jest dużo ślepych ścieżek. Większość jest ślepa, ale wszystkie są potrzebne. Wytykanie komuś, że podąża złą, nie ma większego sensu, chyba że ten czlowiek waha się i sam jest pełen wątpliwości. Nie wierzę w to, że istnieje jedna ściezka. I dlatego cholernie unikam tych, którzy tak mówią. Nie ufam. Być może w jakiejś krainie Gdzieś Tam, na innym poziomie egzystencji, ścieżki zlewają się ze sobą i wszystkie stają się jednym. Ale tutaj, w gęstej materii, mamy prawo wyboru. WYBORU.

W ten sposób został stworzony świat.
Z niej są zrodzone różnorodne cuda, do których osiągnięcia podano tu wskazania.


Jakkolwiek nie byliyśmy niewolnikami naszych własnych wyobrażeń o sobie samych, jakkolwiek wolność wyboru wydaje się być coraz bardziej abstrakcyjna, ciągle jeszcze ją mamy. Ten, któy występuje przeciw wolnej woli popełnia największe przestępstwo na wszystkich możliwych ze światów. To również jego wolna wola - ale kiedy ten ktoś próbuje ograniczyć ją innym, narzucić swój schemat, my również mamy wolny wybór i naszym prawem jest przeciwstawienie się takiemu komuś. W taki czy inny sposób, to NIE MA znaczenia. Jedne sposoby sa bardziej skuteczne, drugie są mniej skuteczne - ale nie wiadomo, które są którymi, dopóki się ich w jakiś sposób nie wypróbuje.

Jeśli patrzę na to, co się dzieje dookoła, to znaczy tyle, że chce wiedzieć. Chcę być poinformowany o tym, co też knują ci, którzy są przeciwni wolnej woli. Jeśli mówię o teoriach spiskowych, politycznych zagrywkach, niepokojących sygnałach ze świata, to znaczy mniej więcej tyle, że nie zamykam się na wszystko, co nie pochodzi z mojego podworka.

Oznacza to również, że może jednak mnie ten świat odrobinę obchodzi. Że może komuś przyda się to, co mówię, albo co mówią inni. Jeśli ktoś mówi, że kieruję się na zewnątrz, zamiast do wewnątrz, to zapomina, że "góra" i "dół" są dokładnie tym samym, tak samo jak "zewnętrze" i"wnętrze" nim są. POznając to, co na zewnątrz można poznać również samego siebie.

Kiedy mówię "cena ropy rośnie, Iran blokuje dolara, Izrael chce wojny" to informuję o niepokojących sygnałach ze świata. Nie straszę nikogo. Bo wiem, że suma summarum to wszystko, ten cały wysiłek wrogów wolnej woli, pójdzie na marne. Ale pójdzie on na marne głównie dzięki temu, że ludzie nie pozwolą znów nabić się w butelkę.

JEŚLI nie pozwolą...