LINKI

Koło Przyjaciół Bruno Gröninga
Maria Sobolewska

ARCHIWUM

2018
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień



design by gingery


Darmowe szablony
Blogers.pl

 Subscribe in a reader

Wiedza Tajemna


31.08.2007 :: 11:09 Komentuj (4)
Czytam sobie różne rzeczy... o gnostyckim Matrixie, o tym, kto zbudował piramidy, bo dyskusja rozgorzała kiedyśtam, chociaż interesował mnie temat już dawno temu i myślałem, że nie będzie trzeba do niego wracać. Mimo wszystko, pytanie ciekawe.

Przeróżni ograniczeni ludzie, gotowi stwierdzić, że nasz miniaturowy Matrix wcale nie jest Matrixem, a poza tym to jesteśmy sami we wszechświecie, blablabla, ciotka Józia i ciepłe mleko, myslą że wystarczy sięgnąć po naukowe metody badań, żeby wszystko wyjaśnić i rozwiązać.

A tu dupa.

Żeby uważać się za jedyną inteligentną formę życia w całym rozległym uniwersum, co to się składa nie tylko z materii, ale również i z jej przeciwieństwa, nie tylko z przestrzeni, ale i z czasu, wreszcie, nie tylko z płaszczyzny, ale i z wymiarów i gęstości i tak dalej... trzeba być lekko ograniczonym, żeby nie powiedzieć - egocentrycznym. Ale nie o to mi chodzi, ja tu oczywistości prawię, nie chcę akurat na ten temat się rozwodzić.

Są jednak tacy, którzy wiedzą więcej niż inni. To znaczy, ci "inni" dowiedzieć również by się mogli, ale opory, ale źródło niezweryfikowane, ale to niepoważne, ale skąd tak naprawdę... i tak dalej, setki pytań w nieskończoność - a wszystkiemu radośnie wtóruje totalna dezinformacja, której nikt nie jest w stanie ogarnąć. Tak zwana Wyższa Wiedza, wiedza na temat mechanizmów wszechświata i nie tylko, nie może być - i nie jest pewna. Jedno źródło mówi to, drugie mówi sio... są jakieś uniwersalia, są pewne poszlaki, ale - chaos działa! Jakoś nie zauważam, żeby ktokolwiek interesował się przemianami energetycznymi na naszej planecie, które przybrały na sile tak bardzo, że nie sposób tego nie zauważyć (pożary w Grecji, powodzie w Europie, nasilające się kataklizmy i nie tylko - i to od ładnych paru lat). Wszyscy mówią za to o tragicznych konsekwencjach, lamentują nad ofiarami, ewentualnie zaprzątają sobie głowy nadchodzącymi wyborami.

Ja też żałuję ofiar. Ale nie o to tutaj chodzi. Chodzi o dostrzeżenie czegokolwiek pod tą wielką matrixową maską, o szukanie głębszego sensu w wydarzeniach, które mają miejsce. Tym się żaden serwis informacyjny nie zajmuje.

Wyższa Wiedza jest wyśmiewana, dostęp do niej jest dziś swobodny, ale z łatwością można ją ośmieszyć, zmieszać z błotem i poniżyć. Wystarczy że wyskoczy z podziemia paru gości z przerośniętym ego, których MUSIMY słuchać, bo są AUTORYTETAMI, a ich racja jest racją stanu, bo tak i już. Być może dlatego na przestrzeni lat ludzie, zajmujący się różnymi "ezoterycznymi" sprawami, nadali tym informacjom status Wiedzy Tajemnej. W istocie, czasy były kiedyś trudniejsze, a przeróżne siły, o których nie ma co się tu rozwodzić, robiły co mogły, żeby zdławić całą tę Wiedzę w zarodku, zamienić ludzi w bateryjki, posłuszne doktrynom i ideologiom.

Teraz jednak czasy się zmieniły - wiedza leży na ulicy, wystarczy podnieść. Ale natłok informacyjny robi swoje. Nie wiadomo nigdy, co tak naprawdę się podnosi. Znajdujesz, człowieku, kamień filozoficzny, a tu się okazuje, że to bubel z TV Marketu. A wyglądał jak prawdziwy!

Ukrywanie wiedzy na przestrzeni tylu lat spowodowało, że ludzie, którzy ją znali, popadli w syndrom konspiratorski - i często zamykali się przed światem tak hermetycznie, że zawężali swoje granice poznania, wskutek czego sami stawali się ograniczeni. Wiedza jest "materią" żywą, pulsującą, nie da się jej zamknąć. A to przecież robiły przeróżne ugrupowania, które przerodziły się w stowarzyszenia. A charakter ich stawał się z wiekami coraz bardziej sekciarski, coraz bardziej mroczny i nieprzystępny.

Ci ludzie faktycznie posiadali kiedyś wiedzę - ale zagubili ją wśród kolejnych pokoleń, stworzyli organizacje o charakterze dogmatycznym, nie wiedzieli, co mają z tym wszystkim zrobić. Tak powstała Masoneria, Iluminaci, Enigmaci, Bractwo Alchemików, blablabla, w nieskończoność tego było. Wiedza się zhierarchizowała, zinstytucjonalizowała i mało kto pamięta o niej w pierwotnej formie. Zresztą, teraz to już prawie nieważne - żyjemy w czasach, w których mamy (przynajmniej połowiczny) dostęp do tego wszystkiego. Wiedza Tajemna nie jest już tak tajemna, jak kiedyś, chociaż niektóre organizacje próbują nadal jej "strzec" - często podając ją do wiadomości publicznej w potwornie okrojonej i zdegradowanej formie. Tak powstali Scjentolodzy, czy inni Świadkowie Jehowy. Gdzieś w podwalinach tych ideologii czai się ziarnko prawdy, ale resztę przykrywa syf, brud i kurz.

I tu nie chodzi już nawet o to "co to za wiedza" - bo to pytanie pewnie ciśnie się wam na usta. Nie, ciekawszym jest pytanie: "jak do niej dotrzeć?". Jak oddzielić ziarno od plew. Niestety, w tym zdezinformowanym świecie, liczyć na pomoc autorytetów i opiniotwórców, to głupota. Można liczyć tylko na siebie i na własną rękę selekcjonować materiały. Pewnie to tak odstrasza ludzkość i powoduje, odruch w postaci wyłączenia telewizora/komputera/odłożenia gazety (lub czasopisma). Niestety, ale prywatny rozwój dokonuje się indywidualnie. bez zrozumienia rzeczy małych, nie można zrozumieć wielkich. Jak możemy dojść do tego, kto zbudował piramidy, skoro nie znamy swoich własnych dusz, swoich umysłów? Patrz, wiedza jest, wyryta w kamieniu w komnacie wyroczni delfickiej - "znaj samego siebie". Ilu turystów minęło ten napis z czystą obojętnością, traktując to jak kolejną grecką maksymę? Ktoś inny napisał: "sapere aude!". "Ośmiel się być mądrym!" - świetna sentencja. W sam raz do kalendarza, albo na szpan łaciną. Bo przecież nie do wykorzystania.

I tak to się kręci.

Wydaje mi się jednak, że wiedza mimo wszystko przychodzi do każdego, kto staje się gotowy na jej przyjęcie. Na szczęście. Zresztą nie jest to aż tak trudne, jak by się wydawało.

Kaczmarski, nawiązując do obrazu Rembrandta, przedstawił pewien problem, ubierając go w szaty średniowieczne. Całkiem prawdopodobnie rzecz traktuje o panu, zwanym Giordano Bruno - uznanym za heretyka człowieku, który postanowił w czasach ciemności podzielić się Wiedzą. Niewiele na tym zyskał - ludzkość także. Ciekawym jest pytanie: czy faktycznie "oświecanie" na wielką skalę przynosi jakiekolwiek efekty? Czy można przyjąć ową Wyższą Wiedzę, nie będąc wcale na nią gotowym, za pośrednictwem jakiegoś "astrologa"?

Pytania zostawiam bez odpowiedzi. Powiem tyle - żyjemy w najciekawszych czasach od lat i tylko imbecyl może tego nie zauważyć. Mam podobny problem, co podmiot liryczny tekstu. Wielkie przemiany zbliżają się i nadchodzą z każdej strony - ale kompletnie nie potrafię dostrzec, żeby ludzkość była na nie gotowa. Panowie i panie ezoterycy - dajcie se siana z gadaniem o Jaszczurach, Faetonach i innych pierdołach, na skalę kosmiczną. Po co wam to w czasach, w których ludzie nie potrafią nawet zaakceptować się nawzajem???

Jacek Kaczmarski - Astrolog

Sowie źrenice, jak czarne księżyce
W ognistych pierścieniach wysyłam w mgławice
Trwożliwych szelestów mysiego protestu
Przed życiem,
Któremu na imię bezkresny jest przestwór.

W spazmach i splotach najlichsza istota
Wypełnia swój los parabolą żywota
I gasnąc przepada wśród świateł miriadów -
Maskota
Potęgi, co Stwórcą nazywa się Ładu.

Chaos nade mną i chaos pode mną
Dla wszystkich prócz mnie jest mozaiką tajemną
Ukrytych zamiarów, przeznaczeń i czarów
Gdy ciemność
Pochłania jednako i plebs i Cezarów.

Widzę człowieka, jak cały w wypiekach
Powiada: nam mądrym się trzymać z daleka,
Bo w czasach przejściowych kto przysiąc gotowy
Co czeka
Strażników wartości, cnót ponadczasowych?

Lub słyszę chłystka, co na to się ciska:
My mądrzy wszystkiemu przypatrzmy się z bliska;
Wszak w czasach chaosu zwykł żądać lud stosów,
A iskra
Mądrości odmieni być może bieg losu.

Idę więc do nich i mówię, że czas
Jest zawsze przejściowy, a chaos jest w was!
I za to sądzili - i za to spalili.
Stos zgasł...
Dokładnie w od zawsze pisanej mi chwili.