Witam. Weny brak, bo wkurwu za dużo. Chciałbym się podzielić z wami pewnym pięknym cytatem. :)

Na wszechmocnej Wikipedii, na stronie dyskusji do artykułu (hasła) "Magia", zawrzało ostro. "Naukowy" światek domaga się ograniczenia mistyczno-okultystyznych konotacji w definicji magii, grożąc bannerem, który mówi o tym, ze artykuł jest niezgodny z zasadą neutralności. Znamy to, znamy, nieważne zresztą (vide: artykuł o czakrach, w którym ktoś czepia się, że wiedza o czakrach jest nieweryfikowalna).

Człowiek pewien mówił (jakże słusznie), że pojęcie "magia" jest dla każdego czym innym, a więc trudno zdefiniować je jednoznacznie. Tak jest w istocie: są definicje naukowe, np. Frazerowska, są też pojęcia magii jako systemu ezoterycznego, albo jako zwykłej pracy nad sobą. Ale w opozycji do niego, jakiś zatwardziały wikipedysta napisał mu coś, dzięki czemu teraz kamień spadł mi z serca i pięć kilo lżej. Dowiedziałem się, o co chodzi naprawdę w idei Wikipedii. Oto cytat:

My tworzymy encyklopedię, obraz obowiązującej wiedzy - nie ma być to prawdziwa, ale taka, jaka jest przyjęta w większości za prawdziwą.

A więc tak, drodzy panowie! Obraz OBOWIĄZUJĄCEJ wiedzy! Jeśli 60% społeczeństwa uważa, że nie należy przechodzić pod drabiną w piątek 13-go, znaczy to mniej więcej tyle, że przesądy są prawdziwe. A jeśli statystyczny polak jest (podobnież) chrześcijaninem, znaczy to, że chrześcijaństwo to jest jedyna słuszna droga do zbawienia. Czy tak? :)

No, to przynajmniej coś mnie oświeciło. Kiedyś chciałem reformować tego potwora, ale teraz moge mieć go głęboko w d... uszy. :)

Bo czy muszę dodawać, że wiedza "obowiązująca" to oczywiście taka, która zgadza się nie tylko z rzetelnymi badaniami naukowymi, ale także z koncepcjami Małych Kaziów, którzy siedząc przy papierkach w bezsenną noc, wyobrażają sobie jakieś teoryjki, a następnie autorytarnie ogłaszają je jako prawdziwe? A może "obowiązujące" jest każde z odkryć, których dokonali anonimowi naukowcy, o których tak dużo mówi się w teleekspresie? :)

Czasem to się jednak zastanawiam, po cholerę komu ta encyklopedia, skoro i tak żeby przyjrzeć się jakiemus zjawisku lepiej, trzeba poszukać o nim innych źródeł, innych spojrzeń na nie? Kiedyś myślałem, że Wiki ma być kompendium wiedzy wszelakiej i różnych na nią punktów widzenia - w odróżnieniu od encyklopedii papierowych.

No ale wczoraj dowiedziałem się, że Wiki to obraz wiedzy, która obowiązuje. No comments...

Name:

Komentarze:

11.03.2010, 15:55 :: 212.191.80.145
agamay@poczta.fm
Jakoś dawno nic nie pisałeś na blogu...
Mam takie dziwne przeczucie, że studiujesz etnologię, czy mam rację? Jeśli tak to pozdrawiam kolegę po fachu ;)
Ciekawe z której katedry w Polsce jesteś?
Może się znamy?

01.04.2008, 22:53 :: 77.79.204.133
astromaria
Polska Wikipedia to tragedia. Nie bardzo wiem, po co ona komu jest potrzebna, skoro musi być zgodna z "obowiązującą wiedzą". A przecież miała był "wolna". Gdyby była wolna, to każdy mógłby uprawiać na niej jakąś swoją działkę, można by to tylko opatrzeć komentarzem, że nie jest to nauka, lecz np. religia, ezoteryka czy mistyka. Ale teraz określenie czegoś, że jest "niezgodne z nauką" jest równoznaczne z dawną herezją religijną. Dobrze chociaż, że na stosie za to nie palą.